Wpisy w kategorii: Lekko i z humorem

Małżeńska intryga, intryga małżeńska tak druzgocąco zniweczona przez rozwód, widać ma się całkiem nieźle, świadczyć  o tym może historia Madeleine, uwieczniona lekkim i subtelnym piórem Jeffreya Eugenidesa.

Książka

Intryga małżeńska

Historia tej młodej kobiety zdaję się przekonywać, iż pomimo, że małżeństwo straciło na trwałości, to wciąż wzbudza silne emocje. Phi! Jakie znaczenie ma to kogo poślubi kobieta, jeśli może się z nim rozwieść, całe doświadczenie można anulować, by pójść do przodu w zupełnie innym kierunku u boku innego już mężczyzny; przekonywał główną bohaterkę jej profesor, promotor i mentor. Jednak Madeleine głucha na dogodności współczesnego życia społecznego, otumaniona barwą myśli „Rozważnej i romantycznej” namiętnie oddawała się miłosnym rozterkom po to tylko, by na koniec zupełnie pochopnie podjąć bezsensowną decyzję o zamążpójściu…Decyzja ta nie wywarła wpływu na całym jej życiu, a jedynie zatrząsnęła nią tuż na początku samodzielnej drogi, zwanej dorosłością. I dzięki bogu, bo jakież by miała ona życie z tym Leonardem!

„Intryga małżeńska” to splot historii trzech młodych osób, które butnie stają u progu dorosłości, i które nie do końca wiedzą, co mają z tym fantem zrobić. Czas uchwycony w powieści to dla nich okres prób i błędów, pierwszych decyzji, seksualnych uniesień i zobowiązań, to czas nauki i poznania- przede wszystkim samego siebie. Eugenides sprytnie i nie wprost uchwyca niedojrzałość dorosłych już ludzi, osób które nie tylko nie mają pomysłu na siebie, ale także nie wiedzą jacy są i czego oczekują, co lubią, a czego nie. Informacji tych zaczerpną w praktycznej życia tułaczce. Urodzeni pod szczęśliwą gwiazdą współczesnych czasów, nie będą musieli zmagać się z konsekwencjami swoich złych wyborów przez całe życie, wszystko można cofnąć, anulować, zapomnieć.. można bowiem się rozwieść! Autor słusznie zauważa, iż jeśli mowa o ludzkim rozwoju, to okres moratorium znacząco się wydłużył, pomimo oficjalnych 21 lat i dyplomu w kieszeni, bohaterowie powieści wciąż uczą się latać…

miłość pomiędzy wierszami

Pomimo pozytywnej oceny samej książki, nie podpisałabym się pod recenzją Zuzanny Ziomeckiej, której fragment pozwolę sobie przytoczyć: „Eugenides przeprowadza na swoich bohaterach intelektualno- miłosny eksperyment. To, co się tu wydarzy, na pewno nie będzie proste…”.
Cóż, moim zdaniem to, co dzieję się na łamach powieści, to po prostu jeden z archetypów znany ludzkości, znany literaturze, znany sztuce… ten ostry, miłosny trójkąt wpisany jest w ludzkie perypetie, jak kąt ostry w geometrie. Najkrótsze ramię to oczywiście Mitchell, silny i interesujący, lecz nie dość genialny i fascynujący, by zetknąć się z pozostałą dwójką na równym szczytu poziomie. Wybiera mądrze i odchodzi; nie dość typowo przystojny, by za nim szaleć i na tyle dobry i czuły, a także inteligentny by chcieć go mieć blisko siebie… ilu takich chłopaków krąży wokół Was?

 

,)

Ameryka

#Obama #American Film Festiwal #wredny smok

 

Pozdrawiam,

Spryciara

Więcej: Eugenides, J. (2013). Intryga małżeńska. Kraków: Wydawnictwo Znak

Made by Florian Habitch, Wielka Brytania 2014, 90’

„I said let’s all meet up in the year 2000.
Won’t it be strange when we’re all fully grown”.

Pulp: film o życiu, śmierci i supermarketach

 

„Pulp: film o życiu, śmierci i supermarketach” to obraz, który powinien zobaczyć każdy, kto jest zwykłym człowiekiem, chętnie się bawi i kocha, jest też wrażliwy, a przede wszystkim lubi dobre, muzyczne teksty i ekscentryczne postaci.

 

W jednej z pierwszych scen, widz zaobserwować może żywe zainteresowanie wśród pracowników supermarketu w związku z plotką, iż słynny Jarvis Cocker, wokalista i założyciel grupy Pulp, pracował niegdyś na dziale rybnym!

„Tak, i nie był to dobry pomysł”- przyznaje sam Cocker, zapach ryb skutecznie odstraszał dziewczyny na prywatkach, zaś wspomniana atencja dziewczyn była dla Jarvisa niezwykle istotna, między innymi dlatego też założył zespół rokowy, co zmieniło wiele w jego życiu. Odtąd nie musiał już walczyć ze swoją nieśmiałością, by podejść do wybranki serca, bowiem płeć piękna lgnęła do niego niczym muchy do miodu; zwłaszcza gdy zaśpiewał „This is hardcore”, w pełni oddając się scenicznej kreacji.

 

„You are hardcore, you make me hard.
You name the drama and I’ll play the part.

(…)

Then that goes in there. & then it’s over. Oh, what a hell of a show
but what I want to know:
what exactly do you do for an encore? ‚Cos this is Hardcore”.

 

Siłą zespołu Pulp są słowa, którym nie przeszkadza muzyka, a które nakręcają samego Jarvisa, przenosząc go tym samym w świat jego fantazji; zaś widzom pozwalają bezkarnie podglądać jego kocie ruchy w tak intymnie ekshibicjonistycznym występie, jaki daje w rodzinnym Sheffield. Energia wokalisty udziela się widowni, która nuci wszystkie piosenki, krzyczy, bawi się, oddaję się przeżyciom. Drogą dygresji, wracając do Sheffied, dodać należy, iż utwór „Common people” zna każdy mieszkaniec tego niewielkiego miasteczka, zaś o samym Jarvisie marzą kobiety; i te dojrzałe i te wciąż dorastające, dumnie nosząc jego imię na koszulkach i bieliźnie.

 

„I want to live like common people

I want to do whatever common people do

I want to sleep with common people like you

(…)
You’ll never live like common people
You’ll never do what common people do
You’ll never fail like common people”

 

Niniejszy film to nie tylko dokument muzyczny, to świetna fabuła splatająca ludzkie wątki, łącząca tajemniczą nicią idolów i fanów, wibrująca w rytm muzyki i epatująca wszech owładającym podekscytowaniem. Jest to film momentami zabawny, momentami poruszający, ale zawsze prawdziwy. Takie są bowiem teksty Pulp, tacy są członkowie tego bandu.

Nikt tak jak Jarvis Cocker nie umie pisać o seksie, miłości i życiu. Tym właśnie zyskał szacunek i uznanie fanów na całym świecie. Teksty Pulp silnie naznaczają pochodzenie członków zespołu, wykazują zrozumienie dla ludzkich spraw, są realne i ponadczasowe, zaś sam zespół mało gwiazdorski. Chwila jaką spędził na półce POP, pozwoliła uświadomić mu, iż wartości POP są zgoła inne, niż te które sam wyznaje.

 

 

Po projekcji filmu, jaka miała miejsce na festiwalu filmowym we Wrocławiu: T-Mobiel Nowe Horyzonty, zespół Pulp zyskał nie jednego nowego fana lub fankę, która gotowa jest dumnie prezentować nazwę zespołu oraz imię jego wokalisty na pośladkach, czy też piersi.

 Jarvis- this is hardcore!

 

Trailer: http://www.youtube.com/watch?v=Bp9a8aJ41_U

 

Pozdrowienia,

Spryciara

 

 

Przyciemnione światła, błysk w oczach widowni, wreszcie zaczyna grać muzyka, tancerze wyskakują z za kulis, światła kierują się na środek sceny, na której Ty stoisz i śpiewasz! To Twój ulubiony HIT..od lat wykonujesz go przed lustrem podczas codziennej toalety. Pierwsze występy sięgają jednak okresu dziecięcego, kiedy stojąc na krześle machałeś nieporadnie głową i rozciągałeś usta w niemym krzyku gwiazdy disco,  a znajomi spod trzepaka wdzięcznie bili brawo.

Każdy może być gwiazdą rocka, czy gwiazdą disco..od czego jest fantazja i dubbingowe wygłupy! Przecież większość wykonawców, uznanych za gwiazdy, wyprodukowane hurtem z wytwórni muzycznych, robi karierę aktywnie korzystając z tego właśnie patentu!

„We will dub you”! Oh yeah…

W cudny nastrój wprawił mnie pantomimiczno- akrobatyczny występ zespołu AIRNADETTE, goszczącego na 35 Przeglądzie Piosenki Aktorskiej. Grupa aktorów o doskonałych zdolnościach tanecznych, swoim performance wprawiła widownie w euforyczny stan; był biały proszek, konfetti, cekiny, dzika panterka i bahranowe majtki! Takiej dawki humoru, dystansu i pozytywnego flow dawno nie widziałam na polskiej scenie. Szkoda, iż polscy artyści nie mają w sobie takiego procentu bezkompromisowości i odwagi. Cudownie było móc zobaczyć performance, który w zabawny sposób odarł kulturę POP-u z „sacrum” , obnażając  śmieszne i małe profanum. Intencja twórcy muzycznego hit-u traci moc sprawczą, utwór zaczyna żyć swoim życiem, pokazując swoje różne oblicza, staję się karykaturalny… „Śpiewać każdy może”, nawet ten, kto nie potrafi, od czego jest dubbing!?

Duży szacunek dla scenarzysty i reżysera, stworzona z dźwiękowych wycinków różnego-filmowego i muzycznego pochodzenia, fabuła była lekka spójna i absorbująca uwagę, oddała istotę rozrywki naszych czasów: disco, pop, rock, art-pop… nevermind! „We will dub you!”

Poznajcie zespół:
http://www.airnadette.com/
i rozglądajcie się za biletami na ich kolejny występ!

 

Spryciara

ciekawostka, słowa: logo, długi. baza danych, kontrola, rozwój firmy, prestiż, marka, uznanie, wiarygodność … oraz temat: list miłosny

Oto, co powstało;)

Mój Drogi,
By zdobyć Twoje uznanie, spłaciłam wszystkie długi, rozliczyłam się z  przeszłością i zapomniałam o Wojtku!

Cóż mam więcej  zrobić, aby uwiarygodnić swoją miłość?! Oddaję Ci pełną kontrolę nad swym sercem, a Ty nadal wątpisz w szczerość mych uczuć. Wiem, że jesteś zajęty rozwojem własnej firmy i zdobywaniem prestiżu, jednak wierzę, że o mnie myślisz…

Gdyby stworzyć bazę danych z Twoich myśli, jestem przekonana, że to myśli na mój temat stanowiłyby większość zbioru.

Miłość to marka sama w sobie- jej logo: czerwone serce od wieków wyznacza kierunek ludzkich działań.

 

Na zawsze Twoja

Wanda Windykacja


 

Autorki: Agnieszka, Aleksandra, Kamila

 

Miłość i ekonomia, mają jednak wspólny mianownik. Ha ha!

…. SELER!

 

A to feler…

 

 

 

Poznałam jego smak zupełnie przez przypadek, leżał koło apetycznie upieczonych kawałków piersi z kurczaka, gdzieś pomiędzy marchewką, a cukinią. Spróbowałam. Ten smak, ta skromność i niedocenienie… Zakochałam się w nim od pierwszego kęsa!

 

 

Biała, pękata bulwa o dziwnym zapachu. Nie wiadomo, co z tym zrobić i jak to smakuje, dodana do zupy według przepisu i tyle.

Biedny niedoceniony selerek, czy biedni konsumenci? Raczej to drugie…

 

Okazuję się, że absolutnego fioła na punkcie bulwiastego warzywa mają Amerykanie
i Japończycy, nie bez kozery. Seler bowiem, ma wiele wspaniałych właściwości, zapewniających długowieczność, zdrowie i urodę. Jest źródłem wielu składników mineralnych, a co ciekawe ma w sobie dwa razy więcej witaminy C, niż owoce cytrusowe!

Mnie uwiódł jednak tym, że z jednej strony potrafi ukoić zszargane nerwy, a z drugiej podnieść temperaturę uczuć, działając jako znakomity afrodyzjak!


 

Nie wzdychajcie więc, tylko wcinajcie! Ja wcinam go tak:

 

Sposób przygotowania:

Obierz i pokrój seler w paluszki a la frytki lub talarki, ułóż je na wcześniej natłuszczonej blasze, dodaj przyprawy; sól, pieprz, zioła oraz czosnek i cebulkę, wstaw do piekarnika na ok 20- 30 minut.

Smakuje pysznie w towarzystwie innych warzyw, najlepiej w jogurtowym dipie własnego pomysłu!

 


 

 

Spryciara.

 

Ciekawy tekst do poczytania na temat selera:


http://w-spodnicy.ofeminin.pl/Tekst/Zdrowie/529580,1,Seler-wlasciwosci–bulwa-selera-wlasciwosci.html

Jezus, mysz i piwnica…

0

 

Mówią, że życie studenta nie jest usłane płatkami róż i dolarami… Masa nauki, ogromna chęć bywania oraz nieumiarkowanie w piciu, no i ten intensywny system randkowy…

Wiadomo kwiaty i drinki kosztują, kosztują też środki antykoncepcyjne
i ubrania, a pieniądze no cóż, rodzic zapłać, co łaska… bo jak wiadomo, studiując, rzadko można też sporo zarabiać..

Myślałam, że ten etap mam już za sobą, okazuję się jednak, że nie…zwłaszcza, iż wróciłam na studia, tym razem w innym mieście. Dla tych którzy dotąd żyli ułudą, że życie zaczyna się po studiach, krach, życie po studiach się kończy… lub czasem zaobserwować można zjawisko… absolutnej regresji….

Równanie mojego życia ma obecnie wiele niewiadomych i wygląda mniej więcej tak:

4x pęd do wiedzy+ 8x satysfakcja – ( kasa+ kasa+ kasa) + nadzieja, matka zdolnych – głupota, macocha narcyza= jestem w czarnej d...

Ile wynosi ten X?

Z bardzo mądrych publikacji oraz interesujących wykładów z lat ubiegłych, dowiedziałam się, że nie należy traktować życia, jako gry o sumie zerowej… za dużo frustracji, za mało kreatywności, za dużo zazdrości i niezdrowej rywalizacji. Niestety w finansach ta teoria nie działa, bo jak masz 200zł, to zero oznacza dno i fakt, że już ich nie masz, a każda liczba powyżej zera, to powód do radości i nadzieja, na to, że noszona w portfelu figurka, wreszcie weźmie się w garść i gotówkę pomnoży.

 

Moja obecna sytuacja skłoniła mnie do podjęcia wyzwania, mającego na celu, zrobienia ze mnie osoby, światłej, błyskotliwej i niebawem zatrudnionej w zawodzie. Ponieważ sukces, nie byłby sukcesem, gdyby nie był okupiony krwią, potem i łzami… Przyjęłam postawę związaną z OSZCZĘDZANIEM, a potem już poleciało… Historie, niczym asy z rękawa posypały się prędko, po to by urozmaicić mi życie, a ja nie byłabym sobą, gdybym o nich nie opowiedziała, dodając tu i ówdzie nieco kolorku, smaczku, czy pieprzu…

Życie włóczykija- podróżnika, wymaga odwagi, pasji i sprytu… bez szczęścia się również nie obędzie, ale czasem brak szczęścia przyprawia o zawrót głowy i śmiech!

 

Pokój miał być dwuosobowy, z dwoma oddzielnymi łóżkami. Było zdjęcie, całkiem miło, mh… za tę cenę być może za miło, gdzie jest haczyk? A taaak, to położenie, strasznie daleko od centrum, to musi być to… nie było.

Zdjęcie, podobnie jak na fotce pl., tak i w nieruchomościach może być sprytne!Może na przykład pod zasłoną burzy loków pokazywać tę lepszą część twarzy, może też pokazywać jedynie połowę pomieszczenia, w którym mieści się pokój… Połowę piwnicy!

Klimat był taki: przyciemnione światło, miła starsza pani, chociaż nieco wścibska, dużo książek, pamiątek rodzinnych i Jezusów, którzy, podpatrują, żebyś przypadkiem nie dopuściła się grzechu w tym domu… Było też dużo drzwi, które nie wiadomo dokąd miały prowadzić, był brak zamka i nie działająca klamka! Horror? Nie, jeszcze nie, ale kiedy śpiąc usłyszałam dźwięk pogrzebacza, miałam zamiar odszukać w mroku łagodne oczy jednego ze Zbawicieli i poprosić o wybaczenie mi mego sarkazmu i cynizmu… Nie zdążyłam jednak tego uczynić, bo moich uszu dopadł dziwny dźwięk! Mysz, szczur, czy coś innego, skrzeczącego…piszczącego i będącego niewątpliwie na swoim terenie, przypomniało mi kto tu rządzi… i był krzyk nocny! A rano śmiech, bo słońce porozstawiało wszystkie złe duszki po kątach, ukazując małą werandę, kanarka w klatce i dobry dzień w miłym domu, do którego jednak wolałabym nie wracać, mimo że troskliwi właściciele, nawet w nocy palili w piecu, żebyśmy nie pomarzły w te styczniowe mrozy… KONIEC.


 

Spryciara.

"Klara" Izy Kuny


 

Iza Kuna  zaskoczyła mnie, bardzo pozytywnie! Od zawsze wiedziałam, że jest doskonałą aktorką, a tu proszę taki psikus- może być równie doskonałą pisarką!

 

Do książki podeszłam na początku dosyć sceptycznie. Wszyscy znani piszą bowiem z tytułu, że są znani, a nie dlatego, że pisać potrafią. Tu jest inaczej, tu czytasz, śmiejesz się się i pożerasz strona po stronie, myśląc przy tym: „ Z tej Kuny to cwana bestia!”

 

Kunie zazdroszczę, a „Klarę” kocham za:

 

Pomysł. Umiejętność autorki do chwytania sedna i utrwalania go w dialogu. Brak zbędnych opisów. Apetyt na film z Izą Kuną w roli Klary. Dystans do życia i pokorę wobec własnych defektów. Wielowymiarowy i skomplikowany obraz szczęścia. Romantyzm, który jest czasem żenujący i zabawny. Spasionego, zlanego potem Amanta bez białego konia i zbroi. Duże ilości alkoholu.

 


 

 

Książka wspaniała, ale co najwspanialsze, to energia, jaką po sobie pozostawia w umyśle czytelnika. Nie będę opowiadać, bo sami przeczytacie, a potem mam nadzieję, podzielicie się wrażeniami na moim blogu, komentując ten wpis!

 

 

PS. Książka wyśmienicie smakuję z lampką wina w towarzystwie.

 

Spryciara.

 

Wyobraź sobie, że masz 22 lata i jesteś dziewicą, a potrzebujesz nią nie być.

 

Wyobraź sobie, że od zawsze wiedziałaś, że będziesz wielką pisarką, ba, nawet ukończyłaś studia, które miały Ci pomóc w oprawieniu talentu w ramę kompetencji… piszesz, jesteś na stażu, tak, bezpłatnym… a tu nagle starzy odcinają Cie od gotówki, karzą pracować!

 

Wyobraź sobie jeszcze, że jesteś w „szczęśliwym” związku, ale seks, nie jest elektryzujący… albo nie jesteś w żadnym związku, ale możesz liczyć spontaniczny seks, łącznie z bonusem w postaci HPV, gra warta świeczki!

 

Jak tam wyobraźnia? Pobudzona? To po raz ostatni, wyobraź sobie, że jest serial, który opisuje takie właśnie trywialne sytuację, jakich nie musisz sobie nawet wyobrażać, bo przeżyli je twoi znajomi lub Ty sam/a!!!

 

Masz 20-30 lat i żyjesz w większym mieście? Ten serial Ci się spodoba.

GIRLS”… „DZIEWCZYNY”

 

Kto jeszcze jest ich fanem???

 

 

 

Spryciara

Wódeczka się grzeje, a karp szaleje.. święta, święta…

 

Nadchodzą wielkimi krokami Najpiękniejsze Święta w polsko- katolickiej kulturze/ tradycji. Czy cieszą nas tak samo, jak dawniej? Czy wciąż budzą pozytywne emocję i uśmiech na twarzy? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami, ja Wam opowiem jak może być i jak bywa u niektórych…

 

Pierwszy dzień Świąt, który poprzedza uroczysta wieczerza zwana Wigilią, nie jest już pierwszym , a ostatnim dniem świątecznego cyrku. Drugiego dnia, cieszymy, się, że to już po: „Święta, święta i po świętach!”. Wszystkiemu winny marketing i reklama, którego jestem oficjalnym hejterem. Ów wspaniałe łebskie duszki, niejako zmuszają nas do myślenie o tym, czy:

  1. Choinka, żywa czy sztuczna? Jaki zestaw ozdób wybrać, żeby wyglądał olśniewająco i komponował się z dywanem w naszym pięknym domu?
  2. W czym zasiąść przy wigilijnym stole? Czy wybrać styl na pensjonarkę, czy może nieco bardziej rokowy, przemycając tu i ówdzie ćwieki?
  3. Prezenty, co komu kupić, żeby pokazać, że mam gust i że dobrze mi się wiedzie?
  4. Jak zgromadzić potrzebne środki, żeby to wszystko sfinansować? Odpowiedź-bez przerwy pracować, pracować i myśleć o świętach.

Koniec końców jest taki, że to myślenie zmęczy nas bardzo, wszystko zwalimy na brak czasu, a święta po prostu będziemy chcieli odbębnić, najlepiej będąc czyimś gościem.

Takie są moje hipotezy, a oto materiał dowodowy…

1. Uwaga na czerwone! Przed Świętami wzmaga się czujność Władz Miejskich, uważnie pilnują one porządku publicznego i gorliwie wypisują mandaty. Pocieszają słowami, że w razie braku pieniędzy, w Jadłodajni, znajdzie się dla nas miejsce. Co za ulga..

2. Święta bez karpia, to nie święta. Cóż, może się zdarzyć, że ten tegoroczny nie będzie nam za bardzo smakował. Trudno bowiem,  żeby po męczeńskiej śmierci w niedotlenionym basenie, a potem w reklamówce, miał pracować jeszcze nad smakiem. …A religia coś mówi o odkupieniu grzechów w tym czasie, mając rybią mękę na sumieniu, trudno o lepszą hipokryzję.

Nie kupujcie żywego karpia, miejcie litość dla zwierzęcia!

3.Rodzinne roszady, czyli jak wykręcić się od świątecznej i rodzinnej atmosfery we własnym domu. Cała rodzina przy świątecznym stole wygląda pięknie, ale tylko w telewizji, bo przecież ile to wymaga roboty. Planowo miesiąc przed świętami, w rodzinie ustają wszelkie próby nawiązania kontaktu, cisza przed burzą i oczekiwanie w napięciu, kto w tym roku dobrowolnie przyjmie rolę „świątecznego barana” z funkcją robota prac domowych.A no nikt… każdy sobie rzepkę ze złością skrobie, psiocząc pod nosem na innych członków rodziny i obiecując przy tym sobie, że w tym roku nie da się wrobić w przygotowania kolacji dla 20 osób! Szanowni Państwo, to wcale nie jest taka przyjemność, to całe przygotowywanie, mimo, że w „Klanie”, uśmiech stojącej przy garach Elżuni skłania nas ku innym wnioskom.

23.12- ktoś pęka, ale już po ptakach honor i duma za bardzo się rozgościły w naszych głowach, miały w końcu na to cały grudzień! „ Nie, nie przyjedziemy, jak macie ochotę, to odwiedźcie nas”. Opcje są dwie, nikt nie przyjedzie lub przyjadą wszyscy i dopóki nie rozlana zostanie jedna połóweczka oraz odrobina wina dla Pań, będzie drętwo jak na apelu.

 

4. Kolacja z 12 dań. Póki nikt oficjalnie nie podejmie się poprowadzenia przedsięwzięcia pt „rodzinne spotkanie”, co niektórzy nie będą robić nic, a co niektórzy okopią się w kuchni i z nerwami, łzami i przekleństwami będą piec, trzeć, ubijać, pichcić, kleić… dopóki, dopóty im „żyłka nie pęknie” i nie rzucą ścierką, „oddając przy tym fartucha”… no i wtedy jedzenie trafić może szlag..ehh

5. Spotkanie. Jak patrzeć i się uśmiechać do brata, siostry, męża i dzieci, gdy nie ma się na to ochoty? Okazuje się, że nie w Sylwestra, a właśnie w Święta połowa Polaków zakłada maski z pięknym uśmiechem i dzielnie walczy o Oscara.

 

6. Wolne miejsce przy stole. Ciepły posiłek dla strudzonego wędrowca, a co jeśli w rodzinie jest wędrowiec, którego miłosierdzie wszystkich świętych nie jest w stanie odkupić? Lepiej nie kusić losu…

7. Prezenty! No cóż, to już nie tradycja, to przemysł. Im więcej i drożej, tym lepiej. A   szczerze, ile z tych prezentów naprawdę nas ucieszy?

8.  Pasterka. Za zimno, za późno, jesteśmy jednak nie wierzący…

 

 

Ja oczywiście życzę Wam zupełnie innych świąt. Takich, gdzie spotkanie się z bliskimi, jest radosne i szczere. Świąt osnutych zapachem choinki, dźwiękiem kolęd i śmiechu, miłością do ludzi i zwierząt, które nie są przywiązane łańcuchem do budy, a leżą przy ścianie lub kominku.  Życzę Wam Świąt ubogich w pieniądze i jedzenie, a bogatych w miłość, sympatię i prawdę. Uczciwych i w tej uczciwości radosnych!

Spryciara.

 

Razem ze Zdzichem, (kot, współlokator, czynnie biorący udział w zaprzyjaźnianiu się z laptopem i portalami bloggerskimi), czekamy na Andrzejki. Motywacje mamy różne, ale radość oczekiwania taką samą. Chodzi oczywiście o wróżby i o naszą jakże tajemniczą przyszłość. On ma nadzieję, wywróżyć sobie z wosku gotowanego kurczaka, ja faceta, samca alfa, słodkiego jak landrynka, o którym zapomnę, gdy go zjem.

Listopad był dla mnie okropny, długi, ponury, bardzo samotny i bardzo bolesny. Czuję w kościach, że ten adwentowy grudzień, będzie jeszcze gorszy… Dlatego sprytnie wymyśliłam, ażeby życie sobie nieco ubarwić, męskiego Andrzeja w Andrzejki. Bo jeśli już mam pościć i oczy wypłakiwać za miłością i nowym startem w Nowym Roku, to muszę się na to psychicznie przygotować, czytaj mieć co wspominać  w okresie niedoli. Niedola moja zapowiada się tak: wysyłanie maili, brak pracy, brak kasy, światło w lodówce i szron w zamrażalniku, próba zapomnienia o swoim byłym, trzyletnim związku i o tym, że jestem nieudacznikiem z krwi i kości.

Żarty!!!

Prawdziwa niedola polega na tym, że nie mogę być tym, kim chcę być, a nie chcę być kimś, kim mogę zostać.

Jak to rozwiązać, pomyślę o tym jutro, jeśli jutra dożyję, a póki co kolejna rundka „bez tajemnic”… gdybym miała terapeutę, może w życiu by się lepiej ułożyło…

Spryciara


  • RSS