Tak, jak obiecałam, tak i uczyniłam… idąc za ciosem, umówiłam się z kolejną odsłoną „Przekleństw niewinności”, tym razem filmową. Powstała jakaś dziwna trylogia w głowie mej…

W zasadzie film „The Virgins Suicides” made by Sofia Cappola, opowiada historię po prostu książkową… kilka spraw pominięto, kilka ubarwiono.. czepiam się! Film jest wspaniały, Pani Lisbon wymiata. Opowiedziana historia genialnie uchwyca barwne absurdy amerykańskiego snu na przedmieściach, ludzi życzliwym oraz zielone trawniki przed domami bez ogrodzeń. O tak, film oglądałam z zaciekawieniem, przejęciem… i w zasadzie podobnie jak po przeczytaniu książki czuję niedosyt. Co tak naprawdę się wydarzyło, rozłożyło na części pierwsze i wytworzyło na nowo w tych blond niewinnych główkach i dlaczego? No cóż, pewnie o to właśnie chodziło, aby historię przemyśleć…

PS. Co myślicie o Trip’ie? Jest taki „amerykański”…:)