Matką być, czy też nie? – Oto jest pytanie.. Ważne by móc je sobie zadać, zaś potem udzielić odpowiedzi zgodnej z samą sobą, swoimi planami i wizjami … a następnie żyć w roli, którą same sobie napiszemy, nie zaś tej narzuconej odgórnie przez społeczeństwo. Chcesz być matką bądź, nie chcesz to nie bądź… Nie ma nic gorszego niż bycie niekochanym i niechcianym dzieckiem- miej to w pamięci podejmując decyzję…

CZARNE MLEKO

Po kolejną książkę Elif Safak sięgnęłam zauroczona prozą, jaką popisała się autorka przy „Pałacyku Cukiereczek”, tym razem padło na polecone przez znajomą „Czarne mleko”, które już na początku  uznałam za lekturę wysoce nietrafioną, bynajmniej dla mnie. Wraz z kolejnymi stronami, było jednak coraz lepiej i choć książka z pewnością nie znajdzie się w zbiorze okraszonym nazwą „ulubione”, postanowiłam ją Państwu przedstawić. Dlaczego? Otóż, dręczące autorkę dylematy życiowe, mogą być tożsame z dylematami nie jednej kobiety; bez względu na kulturę, granice geograficzne, czy tez status społeczny, MACIERZYŃSTWO to temat, z którym każda kobieta w jakimś stopniu się mierzy.

„Czarne mleko” to zbiór myśli, refleksji, wspomnień gnieżdżących się w umyśle pisarki, które postanowiła przelać na papier w trudnym dla niej okresie, winnym być dla niej bardzo radosnym. Książka powstała,  kiedy to dotknięta depresją poporodową Safak stawiała pierwsze kroki w pełnieniu nowej dla niej samej roli, roli matki.  Jest ona próbą uporządkowania zdarzeń, zorganizowania przeszłości i teraźniejszości, nadania im struktury, aby skutecznie wesprzeć przyszłość pisarki, nadać jej utracony sens.

CAM03099Elif Safak zaprasza Czytelnika do podziemia swojej duszy, przedstawiając  swój wewnętrzny harem kobiet, z których każda choć zgoła inna, stanowi cząstkę samej Safak. Przyznam uczciwie, iż ta część najbardziej mnie irytowała; dysputy pomiędzy „Mamcią Puding Ryżowy”, a „Panną Intelektualistką” doprowadzały mnie do absurdalnej furii, zmuszając poniekąd do uruchomienia klawisza „skip”. Jakoś jednak przebrnęłam, pokusiłam się nawet o tezę, iż małe Calineczki symbolizować miały wielość ról, jakie pełnią kobiety, zaś konflikty pomiędzy małymi paniami to nic innego, jak kobiece konflikty wewnętrzne: „Kariera, czy oddanie mężowi? Cynizm, czy empatia? Dzieci, czy rozwój zawodowy?”…

Uważam jednak, iż taki wewnętrzny harem jest niezdrowy, odciąga myśli od rzeczy istotnych i ważnych, dysputy i wciąż rozwiązywane dylematy są dobre, o ile prowadzą do rozwiązań, nie zaś permamentnej stagnacji, objawiającej się stanem „rozważania”. W pewnym momencie lektury chciałam krzyknąć do samej pisarki „Nie myśl tyle, działaj! Przegapisz swoje życie!”.

Przyszła pora na pochwały i podziękowania, dotyczą one pomysłu na wprowadzenie do fabuły (bądź co bądź w głównym nurcie dość nudnej) znanych, aczkolwiek może częściowo zapomnianych postaci kobiet piszących, walczących, mówiących w swoim imieniu i przełamujących pewne konwenanse…Pisarek przez wielkie „P”.  Muszę przyznać, że ich historie były dla mnie bardzo inspirujące, obudziły też dumę płynącą z przynależności do płci pięknej ciałem i umysłem, o duszy zapomnijmyJ

Notka bibliograficzna:

Elif Safak- turecka pisarka urodzona we Francji, obecnie zamieszkała w Stambule i Londynie. Wielokrotnie nagradzana, uznana na świecie. Artystka płodna i inspirująca, której udało połączyć się macierzyństwo z pisarstwem. Turecka feministka, nie do końca jednak sfeminizowana… koniec końców, to ona zajmowała się niemowlęciem, mimo depresji pisarki, jej mąż nie zajął się zmianą pieluch… a niania;-)

„Nigdy nie będziesz tak dobrą matką jak byś chciała”

-Jodi Picoult


Drodzy Czytelnicy, które książki Elif Safak polecacie?

Pozdrowienia,

Spryciara