Czarny czwartek, czarny protest i różowa książka. Wspaniała. Jej barwny wydźwięk nie poprawił mi humoru, ale skłonił do refleksji. Dlatego właśnie przedstawiam Wam „Długą Bertę” ze składu książek, #3,50.

Długa Berta

Myślę, że przypadki nie chodzą po ludziach, one naumyślnie ich wybierają, podobnie jak zdarzenia, stany, rzeczy, okoliczności… Dziś, kiedy wszyscy mądrzy ludzie, którzy w tym kraju jeszcze pozostali, walczą o prawa kobiet czarną falą zalewając plac przed Sejmem, cała reszta łączy się z nimi sercem i czarnym selfie w mediach społecznościowych, w moje ręce wpada książka cienka (tylko 160 stron!) i niezwykła. „Długa Berta”  Cucy Canals- przeczytałam ją szybko i na jednym oddechu, zamiast oczywiście skupić się na robocie zleconej przez bibliotekę, baśniowy klimat, czarny humor, brak logiki i ludzka głupota. Zupełnie jak dziś.

Mam prawie trzydzieści lat i kiedy ktoś mnie pyta, kiedy urodzę dzieci mam ochotę mu odpowiedzieć dosadnie, że w tym kraju ciężko o szczęśliwe życie, zwłaszcza dla dziewczynek, gejów i kobiet. Wydawać by się mogło, że bezpiecznie można mieć jedynie kota. Choć sympatia do tego gatunku zwierząt człowieka u władzy niespecjalnie przekłada się na walkę w obronie praw zwierząt… I tu znów klops, nie ma się czego chwycić. Strach się rozmnażać i zakładać rodzinę. Społeczeństwo bardziej oburza fakt, że ktoś domaga się przynależnego mu prawa wyboru i ochrony zdrowia, niż zbrodnia wykorzystania seksualnego 11- letniego dziecka oraz zmuszenie go do porodu- bestialstwo! Dygresja jak zwykle za długa, do książki wrócić należy.

Cała poetycka opowieść Canals rozgrywa się w większości w malowniczej,  bogatej w ubóstwo i wyjątkowych mieszkańców wiosce Navidad. Poznajemy „Długą Bertę”, jej szalonego ojca i na pozór spokojną matkę Robertę, przygłupiego Amadeusza Głuptaka i księdza Federico. Wszyscy są jednocześnie bardzo zwyczajni w swoich pragnieniach, troskach i marzeniach oraz nadzwyczajni zarazem. Wszystko za sprawą tęczy, zakazanej miłości, Różowej Najświętszej Panience i rywalizacji o władzę na mapie z miejscowością na P.

Autorka powieści w sprytny, humorystyczny sposób przemyca informacje na temat ludzkich błędów, przywar i głupot. „Długą Bertę” kończy wojna, jednak nie polsko- ruska, a różowo-niebieska. Wojna, jak to wojna- jest bezsensowna i krwawa. Ofiar dużo, zysków brak…

I to właśnie dziś, kiedy kolor czarny zasmuca, w ręce wpadł mi różowy, który mimo powierzchownej szaty, jest równie smutny… Tak, jak kiedyś Juan Quintana w obawie przed utratą córki, pobił ją… a w dalszej konsekwencji stracił życie, tak dziś Polska, okłada ciosami nas Kobiety… Zapłaczmy, a z nieba spadnie deszcz, tylko czy to coś zmieni?

 

Głupi jak osioł? Zastanów się czy warto tak mówić, kiedy osioł Federico ucieka od ludzi, ma rację!

Cuca Canals 

 

Wolności i godności,

Spryciara

czarnyprotest