Wpisy z tagiem: Jeffrey Eugenides

Małżeńska intryga, intryga małżeńska tak druzgocąco zniweczona przez rozwód, widać ma się całkiem nieźle, świadczyć  o tym może historia Madeleine, uwieczniona lekkim i subtelnym piórem Jeffreya Eugenidesa.

Książka

Intryga małżeńska

Historia tej młodej kobiety zdaję się przekonywać, iż pomimo, że małżeństwo straciło na trwałości, to wciąż wzbudza silne emocje. Phi! Jakie znaczenie ma to kogo poślubi kobieta, jeśli może się z nim rozwieść, całe doświadczenie można anulować, by pójść do przodu w zupełnie innym kierunku u boku innego już mężczyzny; przekonywał główną bohaterkę jej profesor, promotor i mentor. Jednak Madeleine głucha na dogodności współczesnego życia społecznego, otumaniona barwą myśli „Rozważnej i romantycznej” namiętnie oddawała się miłosnym rozterkom po to tylko, by na koniec zupełnie pochopnie podjąć bezsensowną decyzję o zamążpójściu…Decyzja ta nie wywarła wpływu na całym jej życiu, a jedynie zatrząsnęła nią tuż na początku samodzielnej drogi, zwanej dorosłością. I dzięki bogu, bo jakież by miała ona życie z tym Leonardem!

„Intryga małżeńska” to splot historii trzech młodych osób, które butnie stają u progu dorosłości, i które nie do końca wiedzą, co mają z tym fantem zrobić. Czas uchwycony w powieści to dla nich okres prób i błędów, pierwszych decyzji, seksualnych uniesień i zobowiązań, to czas nauki i poznania- przede wszystkim samego siebie. Eugenides sprytnie i nie wprost uchwyca niedojrzałość dorosłych już ludzi, osób które nie tylko nie mają pomysłu na siebie, ale także nie wiedzą jacy są i czego oczekują, co lubią, a czego nie. Informacji tych zaczerpną w praktycznej życia tułaczce. Urodzeni pod szczęśliwą gwiazdą współczesnych czasów, nie będą musieli zmagać się z konsekwencjami swoich złych wyborów przez całe życie, wszystko można cofnąć, anulować, zapomnieć.. można bowiem się rozwieść! Autor słusznie zauważa, iż jeśli mowa o ludzkim rozwoju, to okres moratorium znacząco się wydłużył, pomimo oficjalnych 21 lat i dyplomu w kieszeni, bohaterowie powieści wciąż uczą się latać…

miłość pomiędzy wierszami

Pomimo pozytywnej oceny samej książki, nie podpisałabym się pod recenzją Zuzanny Ziomeckiej, której fragment pozwolę sobie przytoczyć: „Eugenides przeprowadza na swoich bohaterach intelektualno- miłosny eksperyment. To, co się tu wydarzy, na pewno nie będzie proste…”.
Cóż, moim zdaniem to, co dzieję się na łamach powieści, to po prostu jeden z archetypów znany ludzkości, znany literaturze, znany sztuce… ten ostry, miłosny trójkąt wpisany jest w ludzkie perypetie, jak kąt ostry w geometrie. Najkrótsze ramię to oczywiście Mitchell, silny i interesujący, lecz nie dość genialny i fascynujący, by zetknąć się z pozostałą dwójką na równym szczytu poziomie. Wybiera mądrze i odchodzi; nie dość typowo przystojny, by za nim szaleć i na tyle dobry i czuły, a także inteligentny by chcieć go mieć blisko siebie… ilu takich chłopaków krąży wokół Was?

 

,)

Ameryka

#Obama #American Film Festiwal #wredny smok

 

Pozdrawiam,

Spryciara

Więcej: Eugenides, J. (2013). Intryga małżeńska. Kraków: Wydawnictwo Znak

Tak, jak obiecałam, tak i uczyniłam… idąc za ciosem, umówiłam się z kolejną odsłoną „Przekleństw niewinności”, tym razem filmową. Powstała jakaś dziwna trylogia w głowie mej…

W zasadzie film „The Virgins Suicides” made by Sofia Cappola, opowiada historię po prostu książkową… kilka spraw pominięto, kilka ubarwiono.. czepiam się! Film jest wspaniały, Pani Lisbon wymiata. Opowiedziana historia genialnie uchwyca barwne absurdy amerykańskiego snu na przedmieściach, ludzi życzliwym oraz zielone trawniki przed domami bez ogrodzeń. O tak, film oglądałam z zaciekawieniem, przejęciem… i w zasadzie podobnie jak po przeczytaniu książki czuję niedosyt. Co tak naprawdę się wydarzyło, rozłożyło na części pierwsze i wytworzyło na nowo w tych blond niewinnych główkach i dlaczego? No cóż, pewnie o to właśnie chodziło, aby historię przemyśleć…

PS. Co myślicie o Trip’ie? Jest taki „amerykański”…:)

 

Kochani, po tak długiej nieobecności postanowiłam podzielić się czymś wspaniałym, mianowicie wrażeniami dotyczącymi sztuki pt.„Przekleństwa niewinności”, w reżyserii Łukasza Zaleskiego.

Ale od początku…

 

Kraków, walentynki i wspaniałe przedstawienie, tak oto spędziłam środek minionego miesiąca.

 

Przekleństwa niewinności”…

Zaczęło się od powieści Jeffrey’a Eugenides’a o polskim tytule „Samobójczynie”, tłumaczonym również na „Przekleństwa niewinności”. Eugenides opisuje losy amerykańskiej młodzieży z lat siedemdziesiątych. Są zielone trawniki, przedmieścia, są pierwsze miłości, jest szkoła i są siostry Lisbon. Tajemnicze, interesujące, zwyczajne, a jednak niezwyczajne… siostry, które popełniają samobójstwo. Dlaczego?

Czyżby przyczyną był zawód miłosny, surowy styl wychowania, młodzieńczy bunt, poszukiwanie sensu życia, czy poszukiwanie siebie?

Samobójczynie

Przeczytajcie, zastanówcie się, przemyślcie…

 

Książka jest naprawdę bardzo interesująca i choć nie podoba mi się „wyczerpujący” opisem myśli styl Eugenides’a, historia naprawdę mnie urzekła. Zresztą nie tylko mnie. Na podstawie książki powstał bowiem film: „The Virgin Suicides” made by Sophia Cappola. Powieść zainspirowała również polską śmietankę artystyczną, powstało doskonałe przedstawienie.

Nie opowiem jakie było dokładnie, bo kiedy coś lub ktoś bardzo mi się podoba, nie pamiętam dlaczego, zapamiętuje jedynie wrażenie, odczucie, myśl, która zrodziła się po spotkaniu w mojej głowie. Tak było i tym razem.

Dzięki tej sztuce, sięgnęłam po książkę. Wróciłam też do swoich nastu lat, posługując się magicznym wehikułem czasu… W moim gronie nie było wówczas nikogo, kto mógłby równać się z siostrami Lisbon, jeśli mówimy o dramatycznym zakończeniu, natomiast było wiele osób, które zmuszone były żyć podobnie jak one.. i co ciekawe, podobnie jak Lux, rekompensowały sobie deficyty emocjonalne, seksem…

Nie wierzcie nigdy w „meeega orgazmy” nastolatek, one niestety nie istnieją, to nie dla nich podejmowana jest promiskuitywna aktywność seksualna, zwłaszcza, jeśli mówimy o nastoletnich dziewczynach.


 

Mam do odrobienia jeszcze jedno zadanie związane z filmem. Obejrzę i opowiem Wam. A póki co, zachęcam do lekturyyyy!!!!!!!

PS. Walkę książka kontra film, tutaj po zmianie zasad wygrywa SZTUKA! O filmie opowiem później, podobno postać Trip’a jest… mh :-D

 

Spryciara

 


  • RSS