W Pałacu Cukiereczek, budynku mocno osadzonym w stambulskiej teraźniejszości, przeszłość starannie odbija swoje ślady, pozostawiając tu i ówdzie kolorowe papierki, te pachnące ładnie oraz te zupełnie brzydko. Kamienica ta zwana zgodnie z wolą właścicielki „Pałac Cukiereczek” mieści w sobie dziesięć lokali, z których każdy kryje myśli, uczucia a nawet tajemnice swoich właścicieli tudzież najemców. Te porozrzucane w pojęciach emigracji, śmierci, kompulsji, zdrad, braku pieniędzy, marzeń i nadziei puzzle składają się w piękną i skomplikowaną strukturę w barwie, hałasie, smakach, zapachach i różnorodności podobnej do pchlego targu, na którym jest wszystko razem i nic z osobna..

Kto jednak nie lubi pchlich targów i skomplikowanych na wielu płaszczyznach ludzkich historii? Ba! Ja uwielbiam!

Pchli Pałac

 

Turecka literatura zagościła na moim regale za sprawą Orhana Pamuka, jednak „Biały zamek”, choć zacny i godny uwagi, nie skradł mojej czytelniczej sympatii tak bardzo, jak nieco prostsza w odbiorze i cieplejsza w zrozumieniu dla ludzkich losów proza Elif Safak, tureckiej pisarki, uznanej na świcie i okrzykniętej godną następczynią wielkiego Pamuka.

 „PCHLI PAŁAC”, będący jedną z pierwszych prac tej autorki, zabiera Czytelnika do Stambułu, chytrze przenosząc go w czasie prawdą i kłamstwem naznaczonym.

 

„Pałac Cukiereczek” zdają się zamieszkiwać dziwne jednostki, można pokusić się o stwierdzenie, iż mieszkają tam głównie pomyleńcy, dziwacy i fanatycy. Co ciekawe, noszą godnie swoje piętno, czy to dlatego, iż ich dom znajduje się w miejscu ruin dwóch cmentarzy, zupełnie bliskich, aczkolwiek krwiście wrogich sobie religijnych grup wyznaniowych: Ormian i Muzułmanów?- trudno stwierdzić. Jedno jest pewne, same postaci, ich cechy i motywy zachować dziwią, bawią, a nawet wzruszają.

Do moich ulubionych bohaterek zaliczyć można małą, rezolutną Su, której przyszło żyć w sterylnym domu, zawładniętym przez szurniętą, owładniętą potrzebą czystości matką oraz Madame Babcię. O tej drugiej nie mogę napisać zbyt wiele, ale tylko po to, by Czytelnik nie stracił radości odkrywania pewnych tajemnic, zaś mała Su bawiła mnie swoją rezolutnością i przebiegłością- podobnie jak woda, której imię jej nadano,  dopasowywała się do koryta, w którym przyszło jej płynąć…

cakeKsiążkę polecam wszystkim Czytelnikom, których potrzeba poznania i przygody  nigdy nie zanika. Elif Safak zabrała mnie bowiem w ponowną podróż do Turcji i choć twardo odżegnywałam się od kolejnych wizyt w tym kraju, tę właśnie podróż określić mogę jako sympatyczną. Safak odświeżyła pozytywne wspomnienia i pokazała znośną ilość tak niezrozumiałego dla nas ludzi z zachodu wschodniego szaleństwa. Turcja to kraj baśni, wierzeń, zaklęć i niezrozumiałego zachwytu dla zachodu, przy jednoczesnej negacji zasad, które tam panują.

Czy Turcja to kraj zamieszkały przez nieszczęśliwych ludzi, którzy ciągle za czymś tęsknią? Trudno stwierdzić, z pewnością jednak kilka takich osób zamieszkuje  „Pałac Cukiereczek”- pomimo słodkości, barw, smaków…smród tęsknoty wydobywający się z przeszłości zawartej w śmieciach, zabiera ich życiu wydźwięk szczęścia…

Dobrej lektury życzy Spryciara.