Wpisy z tagiem: zakochanie

Chemia miłości

0

 

 

Zakochanie to stan charakteryzujący 86% kultur ludzkich. Co ciekawe, występujący także w świecie zwierząt i to nie tylko w obrębie tego samego gatunku. Znana jest bowiem historia jelenia z Wermont, który zakochał się w krowie. Jego zaloty trwały aż 76 dni, mimo to krowa pozostała niewzruszona.

Dlaczego się zakochujemy i co odpowiada za stan, który wielu porównuje do stanu narkotycznego upojenia? Była już mowa o feromonach, czas na inne związki chemiczne. Fenyloetyloamina, zwana  aminą eksytacji, pełniąca rolę neuroprzekaźnika, odgrywa istotną rolę w procesie zakochania. To ona odpowiada w dużej mierze za stan podniecenia i wrażliwości. Co więcej, dotychczasowe badania wskazują na wydzielanie się fenyloetyloaminy podczas wysiłku, takiego jak uprawianie sportu, czy seksu, co przyczynia się do odczuwania stanu porównywalnego do euforii. Co ciekawe, ten biosyntetyzowany związek występuję w wielu pokarmach, szczególnie w czekoladzie. Na jego bazie powstają teżśrodki psychoaktywne, dzięki czemu wiemy, iż sam związek w większej mierze nie sprzyja organizmowi ludzkiemu. Dlatego też inhibitory MAO (monoaminooksydazy), neutralizują jego działanie, tym samym sprzyjając bardziej konstruktywnym wyborom miłosnym.

Wszystko w naturze dąży bowiem do równowagi.

Kam Pasek

 

Ciekawość moja nie zna granic, tym razem padło na relacje damsko- męskie. Uczciwie dodam, iż pierwiastek męski częściej mnie zajmuje, a to za sprawą zmienności w jego osobistym zbiorze kobiet, kobietek, dziewcząt, panienek…etc.
Kiedy pytam mężczyznę o kobietę: „Jak tam X-Panna?”, zdarza się, że zapytany delikwent odpowiada: „Nie przypominam jej sobie”, „To nic takiego”, „Co?”, „To nic poważnego” lub co gorsza „Weź przestań…”. Okay,rozumiem. Jednak przypominając sobie wpatrzone w owego delikwenta oczy X-Panny, tak zwane oczy cocker spaniela, śmiem sądzić, że ona na podobne pytanie odpowiedziałaby nieco inaczej… chociażby „Poznajemy się”, „Jest cudowny”albo „Zobaczymy”.
Opisana sytuacja zmusza do zadania kilku pytań:
1. Skąd dana dziewczyna ma wiedzieć, że w uznaniu faceta jest „tą na teraz”, „ było miło”, „nie, to nie ta”?
2. Czy kobiety szybciej angażują się w relacje, niż mężczyźni? Czy tylko grają?
3. Dlaczego oko cocker spaniela przylgnęło do płci pięknej?

Pytania niby głupie i pewnie nigdy bym ich nie zadała, gdyby nie wyniki badań, do których dotarłam dzisiejszego wieczoru.

Doctor Helen Fisher, autorka modelu dzielącego miłość na trzy rodzaje:pożądanie, miłość romantyczną i więź, przestrzega: „Nie kopulujcie z osobami, w których nie chcecie się zakochać!”
Dlaczego? Cóż, jak tłumaczy Fisher, testosteron odpowiedzialny za pożądanie, może uruchomić neuroprzekaźniki, które odpowiadają za miłość romantyczną. Co więcej, sam orgazm uwalnia oksytocynę, hormon odpowiedzialny za budowanie więzi… Pójdźmy dalej! Wazopresyna, inny hormon prężnie działający w obszarze więzi,  zwany jest „ monekułą monogamii” (Robi się niebezpiecznie…). Jednak jego działanie jest w większym stopniu uwarunkowane genetycznie, jak zauważył Hasse Walum, mężczyźni u których wazopresyna działała słabiej, gorzej sprawdzali się w roli mężów. (I oto cała filozofia; hormon, nie charakter czy brak odpowiedzialności;)).
Z kolei Maria Robinson, autorka „Peace between the sheets”, przekonuje, iż orgastyczna wstrzemięźliwość, może zapobiec jałowości i rutynie w związku. Zdaniem badaczki, powstrzymywanie się od uwalniających dopaminę orgazmów, które zostanie wzbogacone o  pieszczoty, np. głaskanie, wpływa pozytywnie na budowanie więzi oraz budowanie relacji odpornej na seksualne pokusy. Są to raczej spekulacje, jednak jeśli okażą się prawdziwe, pozwolą na wyjaśnienie innej zależności pomiędzy kobietami, orgazmem, a przywiązaniem. Otóż kobiety, które stosunkowo rzadko osiągają orgazm podczas seksualnego zbliżenia, bardziej się przywiązują do swojego partnera! Tymczasem mężczyźni osiągający orgazm w akcie miłosnym zawsze i bez problemów, z biegiem czasu mogą doświadczyć spadku intensywności pożądania wobec tej konkretnej partnerki.
Wnioski są następujące:
1. Dla dobra relacji kobiety i mężczyźni winni czasem powstrzymywać się od orgazmu.
(Chociaż szczerze wątpię, by frustracja mogła przerodzić się w chęć głaskania i przytulania… czego nie robi się w imię miłości:D)
2. Kobiety, nie osiągające orgazmów w czasie stosunku, dla równowagi powinny ów orgazm osiągnąć i kochać się bez syndromu cocker spaniela, zwłaszcza nieodwzajemnionego.
kiss

Oczywistym jest, że związki miłosne i relację międzyludzkie zależą od większej ilości złożonych czynników niż geny, hormony, czy neuroprzekaźniki. Głupotą byłoby jednak ignorować biochemię zwłaszcza, że tak wiele piszę się teraz o chemii miłości:)

Polecam: http://www.psychologia-spoleczna.pl/aktualnosci/1369-pachnaca-atrakcyjnosc.html

Wszystkim zainteresowanym orgazmami kobietkom polecam artykuł dla dorosłych: http://seksualniesensualnie.uchwycone-chwile.pl/2013/05/07/cwicz-swoj-orgazm-olimpiada-dla-napalonych-kobiet/


  • RSS